Przejdź do głównej zawartości

Posty

To nie serial

"Życie jest jak film Smarzowskiego" odpisał mi Pitfall, gdy skomentowałam Jego ostatni  wpis. Tak Pitfall, masz rację. Niestety życie nie jest jak TVN-owskie seriale, gdzie wszyscy wyglądają jak z katalogu, mają doskonałe prace, domy, jeżdżą wypasionymi furami. Gdzie zawsze jest piękna pogoda, dzieci są ładne, zdrowe i czyste. Gdzie codziennie wyskakują na sushi, na kawę z koleżankami, a wieczory spędzają w najmodniejszych klubach. Gdzie matka trojga dzieci od świtu do nocy chodzi wypindrzona, koncertowo zajmuje się dwustumetrowym domem, a przy okazji jej kariera zawodowa osiąga zawrotne tempo. A jakże. Gdzie każda historia kończy się hepiendem. Gdzie zasadniczym problemem głównych bohaterek (moich rówieśniczek zapewne)  jest "umówić się z nim, czy nie".  Życie nie jest jak pudełko czekoladek.   Jest jak pudełko z przeterminowanymi owocami morza. Oślizgłymi, śmierdzącymi, obrzydliwymi. Choć tak bardzo staramy się stworzyć iluzję życia rodem z s...

Ja tylko...

Ja tylko chciałam zaznaczyć, że żyję. I mam się nawet  dobrze.

No właśnie, musi?

Idę na z lekka sztywnych, bo jeszcze śpiących nogach, a okruszki przyklejają się do moich bosych stóp. Okruchy są pochodzenia kukurydzianego, bo wczoraj wieczorem był „Shrek Forever”, a  Starsza z Młodszym konsumpcję filmu uzupełniali konsumpcją wafli ryżowych. Sprawiając jednocześnie wrażenie, jakby nigdy w życiu jeszcze nic nie jedli. Po seansie pozostał zmięty koc na kanapie i okruchy na podłodze. Jestem pewna, że przez noc się okociły. Okruchy, oczywiście. Ekspres włączony, gazety na stole. Z dodatkami, bo wydania weekendowe przecież. Młodszy biega już od godziny. Nie wie, co to sobotni poranek. Że w łóżku można by dłużej. Że pospać . Ani mu do głowy nie przyjdzie. Się zlitować. Am, am woła. Chlebek z nutellą? Klaszcze w rączki, szczerzy małe jak ziarenka ryżu ząbki. No masz, na zdrowie. Leję sobie kawę, rozkładam pierwszą z gazet. ŻADNEGO ZAMACHU NIE BYŁO, krzyczy pierwsza strona. Później, że ATEIŚCI POKAZUJĄ SIĘ W POZNANIU. Gdy dochodzę do wyborów USA, Młodszy inf...

Kamieniami, Wysoki Sądzie, kamieniami...

Jestem niewinna Wysoki Sądzie. Tyle tylko mogę powiedzieć.  Ja nic złego nie zrobiłam. Niczym nie zasłużyłam sobie na to, co mnie spotkało. To wielka niesprawiedliwość, proszę Wysokiego Sądu.  Zostałam wrobiona. I przepraszam, że ręce mi się trzęsą, ale nerwy mnie ponoszą. Targają mną na przemian złość i obrzydzenie. Bo ja się brzydzę takimi sytuacjami. Ściska mi żołądek, nie nadążam połykać śliny i podnosi mi się. I mam ochotę rzygnąć. Kamieniami. Jak w tej scenie w Wojnie polsko-ruskiej . Zarzygać, zapaskudzić ich wszystkich, wytrzeć sobie chusteczką higieniczną o aromacie eukaliptusowym kąciki ust, poprawić spódnicę, odwrócić się i rozkosznie kręcąc tyłkiem…wyjść. Bo, bo chodzi o to, że ktoś mnie kiedyś okłamał. Powiedział mi (albo napisał gdzieś, sama już nawet nie pamiętam), że jeżeli potraktuję kogoś życzliwie, to życzliwość ta wróci do mnie. Wróci we właściwym momencie i będzie pochodziła od osoby, po której bym się tego nie spodziewała. I tu kryje się ...

Piątek gnijącej dyni

Słyszałam o takich, którzy muszą mieć zawsze wyczesane frędzle przy dywanie.  Podobno są i tacy, co nie podchodzą nawet do książki przez kogoś już przeczytanej. Nową, nietkniętą przez nikogo mieć muszą. Wtedy czytają, owszem.  Pewna kobieta pranie zawiesza tylko na klamerkach w takim samym, lub zbliżonym kolorze. To mnie zawsze zastanawiało, bo nigdy nie spotkałam się z klamerkami w kolorze fioletowym lub pistacjowym. Nie wiem, jak sobie wtedy radzi. Ona.  Pewien pan po przeczytaniu gazety od razu dokładnie ją prasuje. Musi, bo żona zmiętej nie przeczyta. A zazwyczaj chce.  Wielu, sto sześćdziesiąt dziewięć razy poprawia przed snem prześcieradło. Bo nie zaśnie, jak tylko jakaś fałdka. Się napatoczy gdzieś pod łydką. Chociażby. Są tacy, którzy się do swoich świrów przyznają i tacy, którzy nie. Ja nie. Bo twierdzę z uporem maniaka, że świra prywatnego nie posiadam. Choć być może świr mój polega na tym, że uświadomić go sobie nie chcę. Prawdopodobnie ...